Różnice Kulturowe – Impresje Biznesowe Azji Płd.-Wsch.

Marcin Zabrzański, Business Partner

15 Marzec 2017

Malezja jest tyglem. Tyglem kulturowo złożonym z różnych narodowości i grup etnicznych. Kraj posługuje się 137 językami. Na to nakładają się mocne wpływy postkolonialne, kultury poszczególnych korporacji wspieranych kontyngentem ekspackich wysłanników. Doświadczenie tego tygla w świecie zawodowym jest równie fascynujące jak skoki wingsuit w sporcie ekstremalnym. I równie groźne jak w przypadku tychże skoków mogą być błędy wynikające ze zignorowania aspektów kulturowych i społecznych.

Samolot powoli przygotowuje się do lądowania. Jeszcze wszystko wygląda znajomo. Stewardessy serwują śniadanie, które, choć linia lotnicza jest holenderska, wygląda bardzo środkowoeuropejsko. Ostatni powiew dochodzący z mojego miejsca pochodzenia.
Ciemny chleb, masło i plaster sera. Jak się później okaże ostatni plaster sera na kolejne 3 miesiące.
Lądujemy.
Kontrola paszportowa przebiega sprawnie. Zatrzymuje się na mnie.
Do pracy.
Strażnik graniczny patrzy wydaje mi się podejrzliwie na moje papiery. Faktycznie, 24-godzinna podróż i miękka teczka w której się znajdowały sprawiły, że wyglądały trochę niewyjściowo.
Paszport jednak utrzymany ładnie, strażnik graniczny się rozchmurza. Kilka zdań wymieniamy, wyjaśniam co zamierzam robić, dokument choć lekko wymięty potwierdza jednak moją wartość dla malezyjskiej gospodarki. Skan linii papilarnych pobrany z palców wskazujących, stempel, uśmiech, jestem.

“Jestem.”

Jeszcze tylko jeden samolot, na wyspę Penang, która stanie się domem i miejscem pracy na najbliższy rok.

Wysiadam z klimatyzowanego Boeinga i natychmiast uderza mnie spodziewana fala gorąca. Średnia roczna temperatura 27 stopni przy dużej nadmorskiej wilgotności robi swoje. Jednak jako zaprzysiężony anty-fan polskich zim skupiam się na pozytywach – w zamian za dużą ilość codziennej dawki naturalnej witaminy D przetrwam upał, a świeże ryby i owoce morza wynagrodzą wszystkie inne niedogodności.

Po siedmiu miesiącach jestem w stanie potwierdzić – miałem rację!

Jadę do hotelu, taksówka klimatyzowana pozwala złapać oddech i rozejrzeć się dokoła.

Wiozący mnie przedstawiciel muzułmańskiej większości przełącza stację na Ishę, modlitwę kończącą dzień. Za oknem natomiast bardzo różnorodnie – zdecydowanie nie wszyscy na chodniku zwracają się w tym czasie, fizycznie bądź duchowo, w stronę Mekki.

“Znajomość niuansów kultury danej grupy, typowych zwyczajów czy świąt jest abecadłem bez którego trudno mówić o efektywnym działaniu.”

Malezja jest tyglem.

Tyglem kulturowo złożonym. 3 główne narodowości (Malajowie, Chińczycy i Hindusi), z dużymi grupami o pochodzeniu Tajskim, Indonezyjskim, Filipińskim i Nepalskim. Kraj posługuje się 137 językami, z czego 4 są w powszechnym użyciu (bahasa, angielski, hokkien, tamilski).

Na to nakładają się mocne wpływy postkolonialne, kultury poszczególnych korporacji wspieranych kontyngentem ekspackich wysłanników i otrzymujemy kraj kontrastów.

Doświadczenie tego tygla w świecie zawodowym jest równie fascynujące jak skoki wingsuit w sporcie ekstremalnym. I równie groźne jak w przypadku tychże skoków mogą być błędy wynikające ze zignorowania aspektów kulturowych i społecznych.

Znajomość niuansów kultury danej grupy, typowych zwyczajów czy świąt jest abecadłem bez którego trudno mówić o efektywnym działaniu.

“Malezja jest tyglem.”

Podjeżdżam pod biuro w parku industrialnym na położonej przy zachodnim wybrzeżu półwyspu malajskiego wyspie Penang. Godzina 8:30. Strażnik przy wjazdowej bramie uśmiecha się życzliwie, ale za nim wita mnie prawie pusty parking. W tym momencie zaczynam łączyć ten fakt z pustą ulicą – a przecież ostrzegali mnie, że są korki.

***

Był to pierwszy znak innego rytmu pracy, który charakteryzuje pracowników międzynarodowych korporacji w tym rejonie świata. 12-15 godzin dzielących Malezję od Stanów Zjednoczonych i 6-8 od Europy daje się we znaki już w pierwszych dniach pracy – wideo-spotkania wczesnoporanne i późnowieczorne (jak zwykła mawiać moja koleżanka “The meeting at hideous o’clock”) nie należą do rzadkości.

Położenie w niekorzystnej z punktu widzenia międzynarodowych korporacji mających siedziby w Stanach Zjednoczonych bądź Europie strefie czasowej powoduje dużo mniejsze przywiązanie do tradycyjnie pojętego początku i końca pracy – elastyczność w tym zakresie jest wręcz niezbędna.

Czas pracy nierozerwalnie związany jest ze specyficznym rytmem.

Malezyjczycy są ciepłymi ludźmi. Nagrzani przez wszechobecne słońce przenoszą to dosłowne ciepło na relacje – w rodzinie, w pracy, na ulicy.

Słońce wpływa też niewątpliwie na to, że dla obserwatora z zewnątrz może się wydawać, że sprawy toczą się swoim rytmem, że na wszystko “jest czas”. Valerie Hoeks, holenderska ekspertka od krajów dalekiego wschodu, wypowiedziała na temat Chin zdanie, które w 100% można zastosować również w południowo-wschodniej Azji: “jeżeli z uporem będziesz trzymał się swoich grafików i terminów, czeka Cię tutaj niełatwy czas. Jeżeli odłożymy na chwilę nasze zniecierpliwienie i zaczniemy uważnie obserwować rzeczywistość wokół nas, zaczną się dziać wokół Ciebie piękne rzeczy.”

Geert Hofstede, guru kompetencji interkulturowych, klasyfikuje Malezję jako społeczeństwo wysoce relacyjne, kolektywistyczne i hierarchiczne (100 punktów na 100 możliwych w tym ostatnim wymiarze!). Z innych cech, które są istotne w kontekście pracy w lub z tym regionem świata, dodałbym koncepcję zachowania/utraty twarzy, szacunku dla tradycji oraz koncepcji wzajemności.

Każdą z tych koncepcji omówimy w kolejnych odcinkach bloga.

“Jeżeli z uporem będziesz trzymał się swoich grafików i terminów, czeka Cię tutaj niełatwy czas. Jeżeli odłożymy na chwilę nasze zniecierpliwienie i zaczniemy uważnie obserwować rzeczywistość wokół nas, zaczną się dziać wokół Ciebie piękne rzeczy.”

Dzieląc się kilkoma impresjami z Malezji, nie mogę nie wspomnieć o jednym z największych bogactw, które zwłaszcza wyspa Penang ma do zaoferowania – malezyjskich potrawach.

Wspomniana już różnorodność kulturowa przenika ściany kuchni i trafia bezpośrednio do garnka, dzięki czemu tutejsze potrawy są źródłem nieskrywanej dumy, a pytanie “czy już jadłeś?” jednym z najczęściej zadawanych, będących niemalże równoważnikiem naszego “co słychać?”

W poszukiwaniu posiłku wychodzę na spacer po wpisanym na światową listę dziedzictwa kulturowego Unesco starówkę Georgetown. Kolonialna architektura robi wrażenie, a bogactwo świątyń i muzeów składa kolejny hołd niezwykle bogatej historii.

Znajduję odpowiednio oblegany hawker stall – instytucję wręcz kultową dla całego regionu.

Uliczne stragany z niejednokrotnie najlepszymi dostępnymi wersjami lokalnych potraw kuszą bogactwem unoszących się swobodnie nad ulicą aromatów. Przystaję, zamawiam pierwszą pozycję z przewodnika, czyli Char Koay Teow – smażony makaron ryżowy z krewetkami i bogactwem dodatków.

Siadam, a czekając na kulinarne doznania moją uwagę z każdą upływającą minutą coraz mocniej przykuwają wszechobecne w każdej niemal dłoni siedzących współtowarzyszy biesiady “kolorowe prostokąty” (że posłużę się frazą wyrwaną z ostatniego albumu Taco Hemingwaya).

***

Kolektywizm południowo-wschodniej Azji wyraża się w bardzo współczesny i ściśle powiązany z technologiami sposób. Ludzi w różnym wieku, o różnym statusie społecznym, różnych poglądach i upodobaniach łączy nieustanne podłączenie do sieci.

Malezja generuje jeden z najwyższych współczynników ruchu internetowego na urządzeniach przenośnych na świecie, główny operator sieci komórkowych reklamuje się hasłem “Nie istnieje pojęcie za dużo internetu”. Zdecydowanie widać to na ulicach i w pracy. Znaczna część tego ruchu przekierowana jest na media społecznościowe, których procent wykorzystania w tym regionie świata jest wyższy niż w jakimkolwiek innym miejscu na Ziemi. Indonezja zajmuje czwarte miejsce wśród krajów korzystających z portalu Facebook w największym stopniu, gdyby przyjąć jako kryterium ruch generowany we wszystkich głównych globalnych portalach społecznościowych (Facebook, Snapchat, Twitter i Instagram) na mieszkańca, globalny prym wiodą Filipiny.

Życie toczy się równolegle w dwóch rzeczywistościach i w przypadku południowo-wschodniej Azji nie jest to już jedynie literacka przenośnia.

“Pytanie czy już jadłeś? jednym z najczęściej zadawanych, będących niemalże równoważnikiem naszego co słychać?

10 praktycznych wskazówek

 Wszystkie powyżej opisane elementy szeroko pojętej kultury przekuwają się bezpośrednio na postawy i działania Malezyjczyków pracujących w międzynarodowych korporacjach. Jeżeli zatem w swojej obecnej lub przyszłej pracy będziesz współpracował z osobami lub zespołami z tego rejonu świata, koniec tego wpisu przeznaczyłem na 10 praktycznych porad, które mam nadzieję okażą się pomocne.

Zdecydowaną większość z nich można zastosować we wszystkich krajach południowo-wschodniej Azji, nie tylko w Malezji.

  1. Zainwestuj w relacje. Bez poznania ludzi, z którymi pracujesz, nawet jeśli jest to poznanie na płaszczyźnie wirtualnej, ciężko będzie pracować wspólnie w jednym zespole, bądź nim zarządzać. Naucz się pełnych imion i nazwisk, dowiedz się gdzie mieszkają, czym się interesują, zapytaj o bardzo ważną w malezyjskim społeczeństwie rodzinę. I co najważniejsze – opowiadaj w podobnej konwencji oraz na podobnym poziomie szczegółowości o sobie.
  2. Weź pod uwagę różnicę czasu. Nawet jeżeli jest konieczna rozmowa/praca poza godzinami służbowymi, większość Malezyjczyków doceni, jeśli nie będziesz się z nimi kontaktował w godzinach 19-21:30. To pora kolacji i czas dla rodziny. Paradoksalnie więc, jeżeli jest to bezwzględnie konieczne, dużo lepiej zorganizować spotkanie późniejszym wieczorem. Unikaj również organizowania spotkań w piątek po południu – to najważniejszy religijnie czas w tygodniu dla stanowiących demograficzną większość muzułmanów.
  3. Komunikuj się dużo i często, bądź obecny w mediach społecznościowych – daj się poznać również od tej strony. Jest czymś zupełnie normalnym posiadanie wśród znajomych wielu kolegów i koleżanek z pracy. Jeżeli platforma społecznościowa wykorzystywana jest w Twojej firmie – korzystaj z niej, Twoi malezyjscy partnerzy i pracownicy na pewno to docenią.
  4. Dowiedz się, czy w zespole funkcjonuje grupa na komunikatorze (niekoniecznie tym oficjalnym, firmowym) – zapisz się do tej grupy, a będziesz wiedział dużo, dużo więcej!
  5. Korzystaj ze wszystkich możliwych kanałów komunikacji – większość ludzi, których spotkasz niechętnie wypowiadać się będzie podczas spotkań grupowych, zwłaszcza wirtualnych. Spotykaj się indywidualnie, pisz maile, pisz krótkie wiadomości na komunikatorach, organizuj spotkania typu “follow-up” – zastosowanie wszystkich tych metod zdecydowanie zwiększa przepływ informacji.
  6. Nie oczekuj, że podczas spotkania zespołowego grupa krytycznie oceni prezentowane pomysły. To prowadziłoby do utraty twarzy prezentującego, a więc do sytuacji której żaden zespół nie chce sprokurować dla swojego kolegi bądź szefa. Jeżeli chcesz usłyszeć opinię na temat proponowanych rozwiązań, skontaktuj się z uczestnikami spotkania indywidualnie i otwarcie daj przyzwolenie na nawet bardzo krytyczną ocenę.
  7. Podczas podróży służbowej do Malezji nie wypełniaj szczelnie swojego grafiku spotkaniami. Równie ważne są śniadania, obiady i kolacje, nieformalne spotkania przy herbacie podczas dnia. Służą zarówno budowaniu wspominanej już wielokrotnie relacji.
  8. Używaj oficjalnych tytułów i szanuj hierarchię panującą w firmie. W załatwianiu spraw nie pomijaj ważnych osób w firmie, nawet w imię dobrze rozumianej komunikacyjnej efektywności – może mieć to negatywne skutki dla relacji w dłuższej perspektywie czasowej.
  9. Daj czas na oswojenie się ze zmianą. Jako społeczeństwo przywiązane do tradycji, ludzie z którymi będziesz pracować mogą potrzebować bardziej dogłębnego uzasadnienia zmian, oraz relatywnie więcej czasu na zaadaptowanie zmiany niż zespoły europejskie lub amerykańskie.
  10. Nie poruszaj oraz nie angażuj się w omawianie tematów społeczno-politycznych. Malezyjski tygiel nie zawsze funkcjonuje w pełnej harmonii, w związku z tym wyżej wymienione tematy budzą znaczne kontrowersje i mogą niechcący zburzyć misternie budowaną relację.

 

Powodzenia!

Polecamy również: